piątek, 27 lipca 2012

United Networks

Cykl United Networks to rysunki-wykresy w oparciu o wybrane bazy danych.


Maess rysunek współczesny


Maess, United Networks 2012, 100 x 70 cm

Maess rysunek współczesny
Maess, United Networks 2012, 100 x 70 cm






sobota, 18 lutego 2012

Ann Zawadzka introducing Maess / Discourse Intercourse

Dziwaczne przeznaczenie, w którym cel ruchomy
Nie będąc nigdzie, może być tak samo wszędzie!

(Ch.Baudelaire)


Wątła groźba dekompresji, nie mam mowy o czołowym zderzeniu. Okno, przez które spoglądać można z dreszczykiem pozornego niebezpieczeństwa, stanowi nieprzemakalny ekran, na którym rozpościera się dynamiczna mapa, konstelacje aglomeracji, otwarte na wszelkie interpretacje. Zmienne w zależności od punktu widzenia i pory dnia, są odczytywane przez pasażerów każdego lotu, tych, którzy akurat nie są skupieni na tekstach z własnego podręcznego bagażu. Zresztą wszyscy zerkają co jakiś czas w dół, korzystając z perspektywy wielu złotych mil nad poziomem. Pociągające jest to widowisko z pożądanego dystansu, rosnącego z prędkością tysiąca kilometrów na godzinę.W tej sytuacji narzucającej się eskalacji prędkości, kierunku i oddalania, nabieramy skłonności do abstrakcji. Waga spraw nie przeszkadza nam w tym momencie w niefrasobliwej zabawie w postprodukcję. Zmniejszyła się ona już przy starcie, zgodnie z prawem powszechnego odciążenia.
Ten dystansujący efekt próbuje uzyskać Maess w rysunkach, których wykonanie wymaga powrotu do wydarzeń z odległych miejsc, opuszczonych przez autorkę. Nie jest to robiony na bieżąco pamiętnik z podróży, ale następujący po nich bilans- co się po czasie utrwaliło, a co ulotnilo.

maess



















Pierwsza wystawa Maess opierała się na tekście Rolada Barthesa „Fragmenty dyskursu miłosnego”. Te figuratywne rysunki koncentrowały się przede wszystkim na pozach mężczyzny, ilustrujących kolejne wyglądy polimorficznej relacji.
w kolejnej wystawie „Transit Zones,Waiting Areas” zrealizowanej w Portugalii,
autorka po raz pierwszy zaczęła eksplorować sytuacje za-graniczne, umieszczając je w przestrzeni lotniska.
W najnowszych pracach z motywem Discourse/Intercourse rysowanie wobec pozującego jest zastępowane przez modelowanie abstrakcji: pojęć i fikcyjnej mapy świata. Jest to rysowanie w celu zorientowania się w przestrzeni, której nie da się odnaleźć na kartach Barthesa ani atlasów geograficznych. Jej uproszczenie to albo niedosyt informacji, albo konieczne u tworzącego mapę dążenie do syntezy. Przy tym uogólnianiu widoku także postacie znikają - autobiograficzne wynurzenia przestają mieć znaczenie.




Maess, Discourse Intercourse, 2008


A gdy pojawiają się, to częściowo zakamuflowane wśród linii budujących przestrzeń, są uchwycone w momencie chwilowego zaciekawienia, w przelotnej wymianie spojrzeń. Wyglądają jakby szukały tych całkowicie pochłaniających wrażeń, które znają z rysunków Schulza i Schielego (a tu trafiają się tylko te przyspieszone, współczesne ekwiwalenty). Nie ma decyzji, z jakimi innymi tekstami można związać te kartograficzne rysunki, na razie nie odnajdują one możliwości dialogu z domkniętym tekstem, jak miało to kiedyś miejsce z Barthesem, ale raczej mają odpowiednik we fragmentach rozmów i porównywaniu doświadczeń. Konkretyzuje się w nich wspomniana przestrzeń jako przestrzeń podróży, pojmowanej tu jako powszechny „ruch zwany podróżą”, oczyszczony ze specyfiki miejsc docelowych. Przestrzeń ta jest polimorficzna, oddaje doświadczenie translacji i subtelnych przesunięć znaczeniowych, które maja miejsce przy poznawaniu obcojęzycznych idiomów. Współgra tu niwelujący punkt widzenia język map z liniowym porządkiem napisów i z dotykalną materią pomarszczonych prześcieradeł i zgniecionych kartek. Jest to, jak w photoshopie czy geologii,materia wielowarstwowa, rozdwaja się w obietnicy nowych wrażeń. Ujmując podróż jako ruch, ruch ten Maess nazywa  następnie za Rolandem Barthesem dyskursem. Dis-cursus to pierwotnie: czynność biegania tu i tam, odejścia i powroty, przedsięwzięte „kroki „ i „intrygi”. Rozgrywa się ona także na plaszczyźnie przemyslen i uczuc.
Wiążący się z nią intercourse to: realna, sensualna forma związku o zdefiniowanych ramach czasowych, gdzie dajemy z siebie wszystko prócz adresów,co przypadkowo brzmi jak parafraza definicji małżeństwa. Intercourse jest wydarzeniem właściwym dla ujętej w tych rysunkach podróży. Jest zjawiskiem naśladującym związek miłosny, ale w niesprzyjających nikomu i niczemu okolicznościach. Dużo tu o okolicznościach, a mało o związku, który pojawia się tylko jako termin, w napisach trójwymiarowych wypełnionych tylko tym, co jest lżejsze od powietrza, unoszących się. Intercourse, czyli stosunki międzynarodowe oraz discourse- rozmówki dla średniozaangażowanych. Tłumaczone są przez różne konwencje zapisu, trochę jak w konceptualnej kaligrafii Jorinde Voigt.



maess drawingTradycyjny rysunek na pokładzie nowoczesnej maszyny, everlasting love, chociaż traci część danych przy przesyłce mailem. Dlaczego takie medium? Bo jest proste, dyskretne i czule na dotyk dłoni, pilnie ćwiczonej w tym i innych dis- oraz intercoursach. Poręczne, podręczne, sprawdza się w każdych warunkach.


Kolejny powód to badanie powierzchni i operacje na powierzchni, by jak najwięcej danych z niej pozyskać. Ponieważ przyspieszone tempo spotkań nie daje szansy na pogłębione badania. Z pomocą rysunkowej iluzji przestrzeni, elastycznej linii oraz użytych cytatów, powierzchnia kartki zostaje nasycona informacją.
Do przekazania epizodycznych sytuacji Maess nie potrzeba trzeciego wymiaru ani określania ram czasowych.
maess drawing
Drugi kierunek przekazywania danych to ten, kiedy w trakcie zajęć towarzyskich autorka posługuje się szkicownikiem, informując mimochodem o swoich potrzebach w tym momencie – dwuznacznie, bo nie wiadomo czy to dystansowanie się czy flirtowanie. Przez stosowanie w różnych sytuacjach zwiększa się ilość znanych konsekwencji wyboru rysunku możliwych do testowania, dzięki prostocie tego sposobu komunikacji i zgodnie z zasadą less is more.