piątek, 25 listopada 2011

Excessive


Na każdym centymetrze kwadratowym tych rysunków schwytana jest absolutna przemoc. Dance macabre czerni i czerwieni.

To zderzenie dwóch sił, sprzecznych pod każdym względem. Pinturas negras reprezentują “lęk przed wpływem”. Przemocą zamykającą w kręgu fetyszystycznego powtórzenia, sterylnego i mechanicznego. Płonąca czerwień, eksplozja twórczej energii, zarazem euforyczna i ostrzegaw­cza z drugiej strony jest trudniejsza do uchwycenia. Jest cięciem, drobną zmianą, nie wiedzieć skąd pochodzącą, być może z czystej przekory wobec powtórzenia i struktur akademickiej i pa­triarchalnej podległości. Być może jednak to ten moment kiedy nie można znieść więcej i żaden inny gest nie jest mozliwy. To ruch pozwalającym szukać nowych form życia. Przekorny błąd interpretowany jako eksplozja od-tworzenia, w sensie jaki nadawał temu pojęciu Agamben. Nikt już nie czeka na rewolucję ani objawienie, tylko na wypadek, załamanie, które zredukuje nienośną opresyjną gadaninę do ciszy.
Dekompresja naruszająca cykl przemocy i system strachu. Co jest zasadniczą stawką w tej grze? Artystyczna nieśmiertelność? Nie jest tak jak pisze Beckett, że „to be an artist is to fail as no other fail.”
maess rysunek współczesny
Maess, Excessive 2010


Cała ta strategia nie jest oczywiście wolna od narcyzmu a Maess wykorzystuje go na swój własny sposób. Jest w tym coś z bluszczu i pajęczyny; te rysunki są bardzo gęste pod względem treści, koncentryczne spójne i mocne. Wciągają wszystko, co krąży w okolicy. Metafory, które musną je w przelocie, stają się pożywnym łupem. Zdają się być planami etapów batalii, przekrojami przez kształty tworzone przez dynamiczną zmianę ciśnień. Dzieło, które powstaje jest efektem pracy stosunku sił, naruszeniem dominacji. Ruchomą granicą pola walki.
Gentileschi szukała tego samego falującego krwistego kształtu w cienkich strumieniach cieczy buchającej z szyi swojej ofiary-kata. Nie jest to proste przechwycenie bo fragmenty zostają świadomie wykorzystane jako ślady szerszej narracji, ślady pokrewieństwa i rywalizacji. W ten sposób płonąca czerwień rysunków znajduje swoje uzasadnienie także we krwi unices­twionego kochanka-fantazmatu. Postać, która skulona jak przebijana widelcem krewetka leży na niektórych rysunkach ma także źródło w bardziej nowoczesnym micie. To kadry finałowej sekwencji z Ostatniego tanga w Paryżu Bertolucciego. To jedna z inspiracji, punktów odniesie­nia ale i prekursorów tej serii. Stosunek między dziełem Bertolucciego a rysunkami Maess jest jednak dość kłopotliwy. Plama krwi zastrzelonego w desperackim odruchu wyrwania się spod tyranii kochanka-oprawcy eksploduje czerwienią i szczątkami liter. Ta wijącej się konwulsyjnie skolopendra, bestia-larwa powtarza obsesyjnie Pragnę Cię, pragnę cię, pragnęcię. J’ai tres envie de toi. JTEDT. Co pozostaje to szczątki nawet nie języka a typografii. Literacje będące pieczęcią zamykającą usta obscenicznemu pragnieniu. Warto pamiętać, że film Bertolucciego opowi­ada poza historią mężczyzny i kobiety, historię tyranii filmowego obrazu a oba tematy są dla siebie równorzędnymi lustrami. Strategia, polegająca na badaniu granicy między rysunkiem a filmem bez pośrednictwa animacji czy fiksacji na komiksie, wydaje 
maess rysunek współczesny
Maess, Excessive 2009

Efektem są rysunki zaskakujące siłą i intensywnością. Prace Maess pokrywa eksplozja czerwi­eni, wibrującej wyzwolonej energii eliminującej wszelkie przeszkody między ideą a rysującym, między ideą a patrzącym. Patrząc na te wybuchy nie mogę się uwolnić od uwagi Valery “Malarz wnosi swoje ciało przede wszystkim i nade wszystko.”/Michał Fopp



maess dessin contemporain
Maess, Excessive 2009
maess artist width=
Maess Excessive, 2009





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz